Blog > Komentarze do wpisu

Narwik zdobyty

Przejechaliśmy przez granicę Koła Podbiegunowego

Tu byłem...

i dotarliśmy do Narwiku. To takie smutne i brzydkie miasteczko znane z bitwy.

Po drodze musieliśmy przepłynąć kawałek promem, bo E6 się urywa, by pojawić się na przeciwległym brzegu fiordu. Dobrze, że wybraliśmy tę drogę, bo promem płynie się tylko 30 minut, a nie dłuższą od razu na Lofoty. Pływanie promem nie spodobało mi się.

Zaśpiewałem protest song (coś pomiędzy warczeniem a wyciem), ale jak to w życiu, musiałem się z sytuacją pogodzić. Więc udawałem, że mnie nie ma (no, jak się zamknie oczy, to już się nie jest, przynajmniej na chwilę).

A takim promem płynęliśmy.

I nie byłem jedynym psem na pokładzie. Było nas troje... Całkiem sporo psów i to nie tylko norweskich podróżuje ze swoimi ludźmi po Norwegii.

I mój pierwszy polarny fiord

I jest gorąco. 26 stopni!

sobota, 05 lipca 2014, inugami
Tagi: wyprawy

Polecane wpisy